Wakacje w pełni, więc wracamy do zapomnianego działu tras rowerowych. W dzisiejszym odcinku zdobywamy rowerem Żurawnicę (724 m.n.p.m.), odwiedzimy bardzo ciekawe Kozie Skały, a wracając drogą położoną na wysokości ponad 500 m nad poziomem będziemy mogli przyznać, że naprawdę mieszkamy w prawdziwych górach.
Cała trasa ma nieco ponad 20km długości, z czego 13 trzeba pokonać asfaltem. Zaczynając w Zembrzycach kierujemy się do Tarnawy Górnej, a stamtąd do Krzeszowa. Choć cały ten odcinek prowadzi pod górę, to stromiznę poczujemy dopiero przed samym Krzeszowem (Foto 1). Wysiłek wynagradza widok na cel- Żurawnicę z widocznym krzyżem na szczycie. (za kapliczką)
Po osiągnięciu pewnej wysokości do miasteczka prowadzi miły zjazd, kończymy go koło baru z parasolkami gdzie można zrobić odpoczynek przed główną wspinaczką. Za barem kierujemy się dalej prosto aż do zielonego szlaku turystycznego, po czym jedziemy w lewo (w prawo jest droga do kościoła). Teraz aż do szczytu jedziemy pod górę, najpierw asfaltem, a końcówkę po betonowych płytach. Za nimi już tylko kilkadziesiąt metrów leśnej drogi, która okrąża kulminację góry z krzyżem na czubku. Cały czas jazdy pod górę po lewej stronie dobrze widoczna jest panorama Beskidu Małego z Leskowcem.
Tutaj należy wybrać wariant trasy. Osoby, którym nie przeszkadza pchanie roweru i przenoszenie go na plecach przez zwalone drzewa mogą jechać dalej zielonym szlakiem. Jest to trasa na pewno bardziej męcząca, lecz nic nie omija. Dla osób, które wolą pozostać na siodełku sugeruje się jazdę dalej prosto zadbaną leśną drogą prosto aż do Carchli, a tam zakręcić o 180’ i podjechać do Kozich Skał (zobacz mapa), lub zupełnie opuścić szczyt i skały i kierować się do Zembrzyc.
Wariant trudniejszy- Za zielonym szlakiem zjeżdżamy z leśnej drogi na ścieżkę prowadzącą przez krzaki na dużą łąkę. Na jej szczycie w lewo można dojrzeć bardzo zarośniętą ścieżkę do krzyża (władze i mieszkańcy Krzeszowa prawdopodobnie całkowicie zapomniały o jego istnieniu i trafić tam jest trudno), w prawo natomiast szlak prowadzi trawersem do Kozich Skał. Trzeba się liczyć z tym, że będziemy jakieś 5 metrów pod nimi i na końcu nie ominie nas wspinaczka z rowerami na górę! [Kozie Skały to grupa skałek rozciągająca się na przestrzeni ok. 500 m. o wysokości od 5 do 7 m. obiekt zbudowany z piaskowców ciężkowickich- są pomnikiem przyrody/ stryszawa.pl]
W wariancie łatwiejszym lepiej opuścić zdobywanie krzyża (szkoda nerwów), droga omijająca szczyt jest dużo przyjemniejsza. W Carchli dojeżdżamy do zielonego szlaku i nim dojeżdżamy do Kozich Skał, jednak będziemy je oglądać od góry (z ulgą spoglądając na ścianę, po której trzeba byłoby wejść jadąc szlakiem;)
Z kozich skał zaczyna się zjazd. Najpierw trasa usiana jest małymi kamieniami i korzeniami, jednak twardo przymocowanymi do podłoża i jedzie się pewnie, od Carchli natomiast jest czysta droga:
Po krótkim przejeździe przez las wjeżdżamy na drogę do Żmiji, tutaj niestety jest więcej luźnych kamieni, choć osoby wprawione w takim terenie osiągną i tutaj dobrą prędkość. Uwagę zwracają widoki na Beskid Żywiecki i Babią Górę.
Za osiedlem Koźle dojedziemy do miejsca, z którego rozpościera się widok na Zembrzyce.
Niedługo najtrudniejszy moment, zjazd bardzo zniszczoną leśną drogą. Dużo luźnych kamieni i wyrw w drodze po niedawnych ulewnych deszczach. Jeżeli nie damy rady zjechać miejscami można prowadzić (szukając grzybów), osoby z lepszymi rowerami i tutaj znajdą przyjemność z jazdy.
Oceniać wpisy mogą zalogowani.